[2025]

Dawniej złoci byli ludzie. Potem złote były ich serca. Teraz to telefony. Telefony, zegarki, oprawki w okularach. Adam jednak najpierw pomyślał o telefonach, bo znajdował się w jednym z bardzo nielicznie występujących tutaj sklepie znanej firmy komórkowej.

Drzwi są przeszklone, w zasadzie cała zachodnia ściana jest szklana. Nie ma tutaj regałów typowych dla sklepów, tylko stoły ustawione w sporych odstępach od siebie tak by pomiędzy nimi zmieściło się co najmniej czworo klientów. Nie było też kas – troje sprzedawców przemierzało przestrzeń budynku z tabletami w dłoniach. Firmowymi tabletami, ma się rozumieć. W złotym kolorze.

Albo raczej „golden” jeśliby zainspirować się wszechobecnymi opisami produktów w których ojczyste słowa Adama stanowiły znaczną mniejszość. Golden phone, silver shine phone i te wszystkie inne phony.

Nie żeby Adam był ksenofobem czy coś w tym stylu, znał języki, ale nie widział powodu, dla którego mieliby zastępować ojczyste nazwy tymi zagranicznymi. W końcu powstała Wieża Babel, tak? A teraz co?

Znakiem firmowym był płatek złota, a jeśli wierzyć zapewnieniom producenta i reklamom – w każdym produkcie jest chociaż jego ułamek.

Sprzedawcy nie powinni podchodzić do klientów, polityka firmy była dość niespotykana, ale oni nie mieli namawiać, nie mieli pytać, w czym mogą pomóc. Mieli być niewidzialni i pojawiać się wyłącznie obok zdecydowanych klientów. Byli sprzedawcami i ich jednym obowiązkiem była sprzedaż.

W jaki sposób wiedzieli oni, który z klientów był zdecydowany? Albo jak to jest, że klienci nie czuli się przez nich obserwowani skoro przestrzeń nie była duża, a przecież musieli zawiesić gdzieś wzrok?

Nawet kamery były złote. Golden. Golden camer.

Mężczyzna miał wiele do zarzucenia temu co się działo, ale niech się dzieje wola nieba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *