Myśl z okazji 25. urodzin

Jutro kończę 25 lat i nie pamiętam, jak to jest mieć 24 lata.

Żyję marzeniami, planami i przeszłością, bo może znów będzie, jak było.

Miałem 21 lat, kiedy skończyłem pisać powieść i może ktoś na moim miejscu od tamtego czasu czułby się lepiej i pisał więcej. Ja od tamtego czasu poruszam się we mgle.

Wiele zrobiłem w te cztery lata, ale żaden okres nie był już tamtym okresem, kiedy codziennie pisałem tysiące słów i żaden dzień nie był już tym dniem, kiedy podstawiłem ostatnią kropkę.

To były zwykłe dni – czułem wtedy lęk, niepewność i frustrację, ale robiłem to co kocham.

Wiem, że mogę to wciąż robić, w każdej chwili, ale mam poczucie jakbym coś stracił. Jakbym już nie potrafił tego robić. Jakby mi zabrakło słów.

Robię wiele rzeczy, by zapomnieć o pisaniu, bo myśl o nim mnie przeraża. Jakby nie była to moja największa pasja. A może właśnie dlatego.

Ja miałem nie dożyć tego wieku i nikt mnie nie ratował po to, bym się teraz dobijał. Nie jestem w stanie być wiecznie szczęśliwy, ale chciałbym doceniać każdy dzień choć trochę. Zostawić światu, ile mogę i spełniać marzenia.

Chcę być wieloma osobami, ale najlepiej, bym pozostał sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *